close

Relacje z praktyk

To miejsce tętni życiem od samego rana – relacja Małgorzaty Bieganowskiej

zespół

W pewien upalny wakacyjny dzień dowiedziałam się od dyrekcji mojej biblioteki, że istnieje możliwość wzięcia udziału w wymianie w ramach programu „Praktyka dla praktyka”. Zaciekawił mnie ten pomysł, choć, wstyd się przyznać, usłyszałam o nim po raz pierwszy. Pomyślałam, że to świetna okazja, by spojrzeć na swoją pracę z perspektywy innego miejsca. I tak oto na początku października znalazłam się z dala od mojego rodzinnego Torunia – w pięknej gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz.

To, co zobaczyłam pierwszego dnia, a właściwie ile zobaczyłam, przerosło moje oczekiwania. Manhattan odczarowuje myślenie o bibliotece, jak o miejscu pełnym ciszy i kurzu. I choć, na szczęście, podobnych miejsc na mapie naszego kraju jest coraz więcej, to jednak wielu ludzi bibliotekę wyobraża sobie zupełnie inaczej. My bibliotekarze wiemy, że miejsce naszej pracy spełnia wiele funkcji. Manhattan jest tego najlepszym przykładem. Myślę, a nawet jestem tego pewna, że żadne miejsce w centrum handlowym nie przyciągało w ciągu dnia tylu „klientów” ile Biblioteka Manhattan. Obsłużyć dziennie przeszło 1000 osób i to w sposób, by każda z nich wychodziła z uśmiechem na twarzy to nie „bułka z masłem”. Jednak nie dla pracowników Biblioteki Manhattan. Miałam okazję przyjrzeć się, z jaką radością najmłodsi czytelnicy biorą udział z zajęciach pod okiem Pani Bajki, z jakim zainteresowaniem seniorzy zgłębiają tajniki komputera i sieci, młodzi szkolą się w tworzeniu komiksów. W końcu ilu chętnych chciało i korzystało z warsztatów prowadzonych przy okazji Afery Kryminalnej przez Pana Marcina Wrońskiego. To miejsce tętni życiem od samego rana. Tu ludzie przychodzą napić się kawy przy porannej prasie, popracować, uczyć się, zrelaksować, pograć, po prostu miło spędzić czas.

Biblioteka Manhattan to nie tylko miejsce, to również ludzie, którzy je tworzą. Obserwując ich można dostrzec, że to ludzie z pasją, zaprzyjaźnieni, uśmiechnięci, kompetentni, lubiący swoją pracę. To zawsze przekłada się na jakość usług i wiem, że czytelnicy to dostrzegają i doceniają.

Manhattan to bardzo nowoczesne miejsce. Miałam jednak okazję odwiedzić też bibliotekę przy ulicy Mariackiej i Bibliotekę pod Żółwiem. Biblioteki stworzone w odmiennym klimacie. Często jako turysta w minionych latach mijałam je spacerując gdańską starówką. Ale dopiero przy okazji tegorocznego pobytu przyjrzałam im się „od środka”. Szczególnie ujęła mnie biblioteka przy ul. św. Ducha. Kameralna, prawie domowa atmosfera w murach starej, pięknej kamienicy.

Dzięki temu, że pobyt w Gdańsku był tak udany, wiem, że w następnych latach będę dążyła do tego, by udział w programie „Praktyka dla praktyka” nie był pierwszą i ostatnią edycją, w której uczestniczyłam. I choć wyjazd na 5 dni z domu, w którym czekają „osobiste” dzieci, wymaga często od matki logiki godnej samego Napoleona, to przecież nie z takimi wyzwaniami jako bibliotekarzowi przyszło mi się mierzyć  😉

Na koniec przyznam się, że pobyt w Gdańsku zainspirował mnie do wprowadzenia zmian w swojej placówce, nowo powstałej mediatece w Toruniu. Działamy dopiero od kilku miesięcy, dysponujemy odmiennymi warunkami i możliwościami, ale wiemy, że zawsze warto czerpać pomysły, przenosić je na własny grunt, modyfikować i wykorzystywać w praktyce. Bo w końcu po to bierzemy udział w „Praktyce dla praktyka”.

Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do wzięcia udziału w kolejnych edycjach „Praktyki dla praktyka”.

Czytaj dalej

Nowe pomysły i inspiracje – relacja Joanny Bober

IMG_20181003_175621

Jestem bardzo zadowolona, iż mogłam wziąć udział w projekcie ,,Praktyka dla praktyka’’, dzięki któremu zdobyłam nowe pomysły i inspiracje na zajęcia. Ten projekt od razu mnie zainteresował, choć pierwszy raz brałam udział w tego typu przedsięwzięciu i miałam wiele różnych obaw oraz oczekiwań z nim związanych. Pierwsze wrażenie: ciekawy pomysł na poznanie pracy innych bibliotekarzy i ich środowiska.

Koszalin – moje wyobrażenie przed przyjazdem do tego miasta: duże, głośne przytłaczające. Jakie było moje zaskoczenie, gdy po przyjeździe, wysiadając z autobusu przywitały mnie krzyki mew, piękne purpurowe niebo i spokój, którego się zupełnie nie spodziewałam. Koszalin jako miasto jest przyjemne, ciepłe i otwarte.

Po pierwszych pozytywnych wrażeniach, postanowiłam trochę na własną rękę pozwiedzać i z mapą w ręku wyruszyłam w miasto – pierwszy punkt zwiedzania: oczywiście Koszalińska Biblioteka Publiczna. Główna siedziba mieści się w budynku otoczonym dużym pięknym  parkiem, który o tej porze roku wygląda wyjątkowo urokliwie i daje możliwość wytchnienia, relaksu w tym zabieganym świecie.

Moja niesamowita przygoda z Koszalińską Biblioteką Główną rozpoczęła się 1 października. Mój opiekun, pani Anna Kowal wspólnie z Dyrekcją przywitała mnie na nowym miejscu pracy i wprowadziła w plan praktyk. Praktyka wg projektu miała potrwać 5 dni (dla mnie zbyt krótko).  Dzięki pani Ani miałam okazję poznać od podszewki jak wygląda struktura biblioteki i jej działy. Zapoznałam się z działaniem Oddziału Zbiorów Audiowizualnych, Wypożyczalni i Czytelni, Działu Magazynów, Działu Gromadzenia i Opracowywania Zbiorów oraz Działu Metodyki i Promocji. Miałam okazję również zapoznać się z pracą w Dziale Informacyjno-Bibliograficznym.  Zaciekawiło mnie działanie Informatorium, sposób zamawiania książek czytelnikom z magazynu. Wolny dostęp do części księgozbioru czytelnicy dorośli mają niespełna od 2 lat. Biblioteka posiada 3 magazyny książek oraz jeden magazyn czasopism. To nie lada wyzwanie zapanować nad wszystkim, a proces zamawiania książek jest bardzo interesujący, miałam okazję się o tym przekonać w praktyce. Zobaczyłam jak wygląda praca introligatora. I tu należy wspomnieć o wspaniałych ludziach, którzy z pasją i oddaniem wykonują swoją pracę.

Odwiedziłam filie nr 8, 3 i 12.  Ciepło pozdrawiam Panie tam pracujące :). Zostałam tam bardzo miło przyjęta i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Panie przybliżyły mi pracę z najmłodszym czytelnikiem, pokazały formy pracy z dorosłymi. W jednej z fili bibliotecznych przeprowadziłam warsztaty plastyczne dla dzieci z klasy III szkoły podstawowej. Robiliśmy ruchomego pajacyka – Pinokia. Miałam również zaszczyt zasiadać w Jury Powiatowego konkursu ,,Mistrza Pięknego Czytania” – wybór Mistrza nie był łatwy, poziom konkursu był bardzo wysoki a walka między uczestnikami wyrównana.

Ale nie samą pracą żyje człowiek, dzięki panom Leszkowi Laskowskiemu i Jackowi Bernatowi poznałam historię Koszalina i okolic. A pani Barbara Wysmyk poświeciła swój czas, aby zorganizować wycieczkę do Mielna – za co serdecznie dziękuję. Wzięłam również udział w pokazie przedpremierowym filmu ,,Jak pies z kotem” w ramach DKF. Czas, który spędziłam w KBP bez wątpienia mogę określić jako bardzo owocny!

Wiele przedsięwzięć, które organizuje koszalińska biblioteka mogłam podglądnąć, nauczyć się, by móc później zastosować w mojej pracy w bibliotece.

Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w projekcie “Praktyka dla praktyka”. Serdeczne podziękowania dla wszystkich osób z Koszalińskiej Biblioteki Publicznej, a zwłaszcza mojemu opiekunowi (Annie Kowal) za pomoc i bardzo sympatyczne przyjęcie.

Czytaj dalej

Z wizytą w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Jaśle – relacja Agnieszki Klisz

1

Wszystkie dotychczas przeze mnie przeczytane relacje uczestników programu „Praktyka dla praktyka” okazały się nie tylko zachęcające, ale i pełne entuzjazmu, więc nie spodziewałam się niczego innego, jak tylko pozytywnych wrażeń po swoim wyjeździe do Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle. Trafiłam do Oddziału dla Dzieci i Młodzieży, aby zapoznać się z pracą tamtejszych pań bibliotekarek, podpatrzeć to i owo oraz zainspirować się.

Pozytywne pierwsze wrażenie zrobił na mnie już sam budynek, w którym mieszczą się biblioteka oraz Jasielski Dom Kultury – okazały, z nowoczesną ażurową konstrukcją i piękną nocną iluminacją. Pracownicy biblioteki przywitali mnie bardzo miło i chętnie odpowiadali na pytania dotyczące specyfiki pracy w poszczególnych działach.


Już w poniedziałek miałam okazję uczestniczyć w zajęciach z przedszkolakami. Razem z opiekunką praktyki, panią Renatą Grzegorczyk, wybrałyśmy się do Filii nr 3 na zajęcia odbywające się w ramach cyklu „Biblioteczne tropy Europy”. Tym razem dzieci miały okazję zapoznać się z podstawowymi informacjami oraz ciekawostkami dotyczącymi Wielkiej Brytanii. Bardzo podobał mi się pomysł, zainspirowany „Książką z dziurą” Hervé Tulleta na przygotowanie przez dzieci swojego autoportretu jako króla/królowej.

Kolejne dni również przyniosły mnóstwo wrażeń. We wtorek wzięłam udział w zajęciach o patriotyzmie w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Jaśle, przygotowanych w ramach projektu „Rośniemy w Niepodległość!”. Następnego dnia odwiedziłam Filię nr 2, w której zapoznałam się ze zbiorami oraz podziwiałam piękne prace dzieci, przygotowane podczas zajęć, a następnie, podczas popołudniowego spotkania w ramach cyklu „Tropiciele tajemnic”, razem z uczestnikami zajęć poszukiwałam cienia. Przyjemnie było patrzeć, jaką fantastyczną frajdę miały dzieci, układając z klocków cienie kolegów i koleżanek oraz wymyślonych przez siebie postaci. Efekty tych zabaw można podziwiać na profilu facebookowym Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle.


W czwartek miałam okazję być uczestnikiem Małopolskiego BiblioLAB-u, który odbył się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gorlicach i przebiegał pod hasłem „Biblioteka — wejdź do gry!”. Ciekawym punktem programu, oprócz prelekcji, były warsztaty, podczas których bibliotekarze-trenerzy dzielili się swoimi pomysłami na przygotowanie interesującej oferty dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

Również piątek był aktywnym dniem, a to dzięki temu, że mogłam przyglądać się warsztatom zorganizowanym w ramach projektu „Ma-Tematyka zaklęta w konarach drzew”. Podczas nich uczniowie poznali termin genealogia, wykonali własne drzewa genealogiczne oraz próbowali obliczyć, jaka różnica wieku dzieli najstarszego i najmłodszego członka ich rodziny.


Czas wolny od zajęć spędziłam bardzo aktywnie i przyjemnie, głównie dzięki życzliwości i uczynności pani dyrektor Doroty Woźnicy oraz pań bibliotekarek. Dzięki nim zwiedziłam najciekawsze miejsca w Jaśle i jego okolicach, w tym Skansen Archeologiczny „Karpacka Troja” w Trzcinicy.

Okres od poniedziałku do piątku upłynął błyskawicznie, ale był bardzo ciekawym doświadczeniem. Opłaca się jechać nawet te kilkanaście godzin na drugi koniec Polski, aby przyjrzeć się pracy bibliotekarzy w innym mieście, wymienić się doświadczeniami i pomysłami.

Czytaj dalej

FAMA, czyli moja bibliojesień we Wrocławiu – relacja Dominiki Kraski  

IMG_20181015_085947

Wrocław – miasto pięknych, secesyjnych kamienic, malowniczych bulwarów nad Odrą, Mostu Zakochanych na Ostrowie Tumskim, krasnali i oczywiście świetnych bibliotek.

Do niedawna Wrocław znałam tylko z krótkich wypadów z rodziną i  z kartek powieści wrocławskich pisarek : Marty Kisiel-Małeckiej (świetna lekka fantastyka), Magdaleny Zarębskiej (niezwykle ciekawa powieść dla młodzieży „Projekt Breslau”). Tak się szczęśliwie złożyło, że  dzięki udziale w projekcie „Praktyka dla praktyka” (byłam na job shadowingu) mogłam spędzić w stolicy Dolnego Śląska całe pięć dni i poznać to bardzo ciekawe miasto nieco bliżej.

Wrocław przywitał mnie piękną, ciepłą i słoneczną pogodą, mimo, że była już połowa października. Prosto z pociągu udałam się do dzielnicy o wdzięcznej nazwie Psie Pole. Ta część Wrocławia to dawna dzielnica robotnicza, poddana niedawno rewitalizacji. To właśnie tam miałam przez pięć dni obserwować pracę kierowniczek Centrum Biblioteczno-Kulturalnego FAMA. Pierwsze trzy dni pobytu spędziłam w Filii nr 11 – bibliotece FAMY. Stałam się „cieniem” Joanny Gil.

W poniedziałek wyruszyłam z hotelu pełna obaw, czy uda mi się bez problemów odnaleźć drogę do FAMY. Moje lęki okazały się niepotrzebne, bo drogę do pracy wskazały mi rzeźby sympatycznych piesków, które znajdują się na rynku Psiego Pola. Jest to najbardziej charakterystyczny punkt dzielnicy –  pełny kawiarenek i sklepów. Właśnie tam, ma swoją siedzibę FAMA. Kierowniczka biblioteki – Asia okazała się wesołą i bardzo energiczną osobą. Nie było czasu na nudę. Rano odbywały się zajęcia z uczniami. Podczas nich dzieci grały w grę „Tajemnica biblioteki” na podstawie opowiadania Martina Widmarka. Gra wymagała sprawnego poruszania się po bibliotece, znajomości literatury i smykałki detektywistycznej. Okazało się, że Asia jest twórczynią świetnych aplikacji na komórki : wspomnianej gry „Tajemnica biblioteki” i aplikacji Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu –  „Wybornik Literacki”, która umożliwia czytelnikom pomoc w doborze lektury. Byłam pod wrażeniem! Po zajęciach z dziećmi, Asia przygotowywała się do poprowadzenia wykładu dla młodzieży o literaturze science-fiction. W tym celu udałyśmy się do sali widowiskowej, która wyglądała jak scena w teatrze. Wszystko trzeba było sprytnie przygotować i podłączyć. Asia udowodniła, że bibliotekarka bywa też nierzadko inżynierem, który musi odpowiednio podłączyć kable, ustawić światło i dźwięk. Zauważyłam, że młodzież słuchała jej wykładu z wielkim zaciekawieniem. Reszta dnia upłynęła mi na poznawaniu biblioteki. Asia zapoznała mnie z ułożeniem księgozbioru, dokumentacją (ze względu na duży odsetek Ukraińców mieszkających i pracujących we Wrocławiu, regulamin biblioteki jest również dostępny w językach angielskim i ukraińskim), strukturą organizacyjną biblioteki. Poznałam też resztę zespołu. Ruch w bibliotece był naprawdę duży, więc pomagałam w wypożyczaniu, polecałam czytelnikom książki i układałam księgozbiór na półkach. We wtorek wzięłam udział w spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki, którego Asia jest koordynatorką. Chętnie porozmawiałam, a przy okazji pogłębiłam swoją wiedzę na temat literatury afrykańskiej.

W środę pojechałam z Asią do głównej siedziby Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu. To była daleka wyprawa, ponieważ główna siedziba znajduje się w odległej dzielnicy Krzyki. Z okien tramwajów podziwiałam rzekę, wrocławskie mosty, parki. Nie zabrakło też rozmów z Asią na nie tylko bibliotekarskie tematy. Jaka była moja radość, kiedy dowiedziałam się, że właśnie w głównej bibliotece znajduje się Biblioteka Safari dla dzieci, którą od wielu lat marzyłam, żeby zobaczyć i udało mi się. Poza tym dzielnie towarzyszyłam Asi przy załatwianiu żmudnych spraw dokumentacyjnych, a na koniec wizyty w „dyrekcji” pani dyrektor poczęstowała nas pyszną kawą. Wracając na Psie Pole udało mi się zwiedzić piękną bibliotekę – Filię nr 12 – znajdującą się w budynku wrocławskiego Dworca Kolejowego. Akurat odbywało się tam przedstawienie teatrzyku kamishibai dla dzieci. Zachwycił mnie retro-baśniowy klimat biblioteki, kuchnia literacka i urocza galeria dawnej książki dziecięcej.

W tym dniu w FAMIE poprowadziłam też spotkanie dla uczniów Szkoły Podstawowej nr 98 o Gdyni i mojej książce „Opowieści magicznego Trójmiasta”. Uczniów bardzo zaciekawiła Gdynia, ale najbardziej ucieszyli się mogąc poznać jedną z uczestniczek wyprawy, która znalazła list w butelce 😉 Dzieci słyszały o tym w telewizji i z niecierpliwością czekali na dalszy ciąg historii. To były intensywne, inspirujące i fajne dni. Bardzo polubiłam się z dziewczynami pracującymi w bibliotece. Te trzy dni to była masa pozytywnej energii!

Biblioteka FAMY zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie : minimalistyczna, industrialna, ale nie pozbawiona fajnych szaro-żółtych kolorów przestrzeń, dużo ciekawych zbiorów i miły personel. W tej bibliotece naprawdę dużo się dzieje. Asia prowadzi harmonogram. Myślę, że przy tak dużej bibliotece, ilości zajęć i projektów znacznie ułatwia to pracę. Joanna bardzo dyskretnie nadzoruje pracę zespołu. Widać, że dziewczyny sobie ufają, lubią się i szanują. Tworzą fajny zespół. Z przyjemnością przychodzi się tam do pracy.

Dziewczyny, dziękuję za miłe przyjęcie i wielką gościnność. Asia, dziękuję za uśmiech, cierpliwość, za zapoznanie mnie z wrocławską biblioteką. Magda, dziękuję za twój entuzjazm i  polecenie mi ciekawych miejsc we Wrocławiu, a szczególnie antykwariatu z kotem Dante 🙂

Kolejne dwa dni spędziłam jako „cień” Olgi Chrebor, kierowniczki centrum kulturalnego w FAMIE. To akurat był gorący czas dla centrum kultury, bo zespół przygotowywał się do obchodów drugich urodzin FAMY. Pracownicy ogarniali więc organizację imprezy, dopinali wszystko „na ostatni guzik”. Podczas tych dwóch dni wzięłam udział w zebraniu zespołu, pomogłam w drobnych pracach plastycznych, obejrzałam sale warsztatowe. Moje serce skradła też prawdziwa sala baletowa i piękny taras.

Myślę, że mieszkańcy Psiego Pola mają wielkie szczęście mając FAMĘ. Odkąd jest FAMA społeczność lokalna ma szansę na realizowanie swoich pasji, spotykanie się, dostęp do kultury.W Psim Polu działa „Partnerstwo Zawidawie”. Polega to na tym, że dzielnicowe instytucje i firmy działają  na rzecz wspólnego dobra dzielnicy, wspierają się w organizacji codziennych zadań, jak i większych wydarzeń integrujących mieszkańców. Świetna sprawa. Dzielnica choć jest częścią Wrocławia, sprawia wrażenie zintegrowanego małego miasteczka z fajnym klimatem. Psie Pole ma nawet swój własny hymn „Pieśń Psiego Pola”. Miło spędzało mi się czas w Psim Polu. Poza pracą odwiedzałam tamtejsze kawiarenki i restauracje. Jeśli uda wam się kiedyś odwiedzić Psie Pole polecam spacer po malowniczym rynku z fontanną i figurkami piesków, obiad i kawę w klimatycznej „ Starej Piekarni”, ciastko w Gondku i oczywiście zajrzenie do Centrum Biblioteczno-Kulturalnego FAMA.

Spędziłam we Wrocławiu pięć intensywnych, ciekawych dni, które pozytywnie nastroiły mnie do dalszej pracy w Bibliotece Gdynia. Można powiedzieć, że we Wrocławiu naładowałam baterie. Nie zabrakło też czasu na spacery po mieście. Z kubkiem dyniowej latte w dłoni przemierzałam uliczki Starego Miasta, szukałam krasnali, spacerowałam wzdłuż bulwarów nad Odrą, nie zapomniałam też odwiedzić wrocławskiej bibliotekarki i przejść się po romantycznym mostku zakochanych na Ostrowie Tumskim. Ostatni wieczór udało mi się spędzić w Teatrze Muzycznym Capitol na przedstawieniu „Blaszany Bębenek”. W ten sposób Trójmiasto przypomniało mi, że pora wracać do domu 😉

Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć jesień we Wrocławiu. Okazała się piękna i magiczna. Naprawdę warto pojechać na „Praktykę dla praktyka”.

Czytaj dalej

Suwałki – Biegun zimna? Nigdy w życiu! – relacja Katarzyny Stawickiej

medicentrum

„Praktyka dla praktyka” to projekt, o którego istnieniu dowiedziałam się dopiero w tym roku. Zgłaszając swoja kandydaturę, nie spodziewałam się, że Dyrektor Biblioteki Miejskiej w Łodzi wybierze na wymianę właśnie mnie. Ucieszyłam się bardzo, zwłaszcza, że spośród czterech zaproponowanych miejscowości sama mogłam wybrać tę, do której ostatecznie pojadę. Bezapelacyjnie zwyciężyła oferta biblioteki w Suwałkach. Początkowo zastanawiałam się, czy to nie za daleko albo nie za zimno. Pojawiło się jednak słowo, które przyciągało mnie jak magnes: MidiCentrum. To, co zobaczyłam i czego doświadczyłam jako bibliotekarz, przerosło moje oczekiwania. Ale po kolei.

Pierwszą niespodzianką okazała się świetna komunikacja, która nawiązała się między mną a Małgorzatą Czerucką. Od razu znalazłyśmy wspólny język i wkrótce potem dzwoniłyśmy do siebie często – tylko po to, aby ze sobą porozmawiać. Obie nie mogłyśmy doczekać się wymiany. Żałowałyśmy jedynie tego, że nie uda nam się spotkać.

Moja przygoda rozpoczęła się 1 października. O 9 rano dojechałam do Suwałk – był piękny i słoneczny dzień i przyjemna temperatura. Miasteczko, całkiem inne niż moja rodzinna Łódź, pozytywnie mnie zaskoczyło.  Wszędzie można było dojść na pieszo, a oprócz tego miałam wrażenie, że powietrze jest czystsze i lepiej się oddycha. Na pięć dni znalazłam się w innym świecie.

Z niecierpliwością czekałam godziny 12 – miałam wtedy poznać opiekunkę moich praktyk – Jolantę Gąglewską – metodyk w głównej bibliotece. Oprowadziła mnie po niej i przedstawiła mi jej pracowników. Pokazała mi też większość biblioteki i jej działów. Po raz pierwszy zetknęłam się z działem książki mówionej. To pracownia, która zajmuje się zbieraniem i utrwalaniem wspomnień najstarszych mieszkańców Suwałk i Suwalszczyzny. Polega to na tym, że wspomnienia są nagrywane, a zdjęciom z rodzinnych archiwów sporządza się fotokopie. Następnie przekaz jest prezentowany na wystawach ukazujących dzieje miasta. Obok tego biblioteka wydaje również gazetę „Dwutygodnik Suwalski”. Na koniec pierwszego dnia zostałam zaproszona do jury, które miało ocenić fotografie nadesłane do konkursu fotograficznego „Śladami Herberta po Suwalszczyźnie”.

Następnego dnia wyruszyłam w kolejną podróż – do MidiCentrum. Za tą nazwą kryje się Kreatywny Ośrodek Nauki i Technologii w Suwałkach, który jest interaktywną placówką dydaktyczną, korzystającą z osiągnięć technologii informatycznych w celach edukacyjnych. W  MidiCentrum funkcjonuje wiele pracowni kreatywności – m.in. muzyki, sztuki, nauki języka angielskiego, techniki i robotyki. Byłam tak zafascynowana tym, co tam zobaczyłam, że poprosiłam o przedłużenie mojego pobytu w tym miejscu do trzech dni. Uczestniczyłam jako obserwator w różnych zajęciach, np. z robotyki i programowania, filozofii dla dzieci, pracy z programami graficznymi i muzycznymi.

Ostatni dzień mojego pobytu w Suwałkach spędziłam w filii nr 3. Księgozbiór tej biblioteki obejmuje wiele dziedzin nauki oraz literaturę piękną. Wspólnie z koleżankami przeprowadziłam tam zajęcia dla dzieci. Czas mijał szybko, a ja spieszyłam się już na spotkanie autorskie z Grażyną Kowalska, autorką książki Patrząc w niebo.

Pięć dni, które spędziłam w suwalskich bibliotekach nauczyło mnie, że biblioteki w małych miejscowościach mają bardzo dużo do zaoferowania. Dzięki wsparciu uzyskanych z licznych programów i projektów udaje się tam zrealizować wiele nowatorskich przedsięwzięć. I co najważniejsze: udało mi się znaleźć inspirację dla działań, które już teraz wiem, że zrealizuję w mojej bibliotece.

Dziękuję organizatorom programu „Praktyka dla praktyka” za umożliwienie mi udziału w wymianie. Szczerze zachęcam do udziału w kolejnych edycjach programu. Nowe umiejętności, nowe pomysły, nowi znajomi!

 

Czytaj dalej

Słoneczny czas w Bibliotece z Pasją – relacja Jakuba Sobieralskiego

hdr

W tym roku Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu dołączyła do projektu „Praktyka dla praktyka”. Była to więc dla nas pierwsza taka wymiana. Dla mnie po dwakroć wyjątkowa, gdyż miałem możliwość odwiedzenia Gdyni nad ukochanym Bałtykiem, a także bycia cieniem Karoliny Guttek, kierowniczki Biblioteki z Pasją.

Już sama nazwa biblioteki mówi o tym, jaka ona jest, a w zasadzie jaki jest zespół, bo to przecież ludzie tworzą bibliotekę. Cztery młode, uśmiechnięte, pełne pasji, zaangażowania i ciekawych pomysłów dziewczyny, a wokół nich wianuszek oddanych młodych czytelników, którzy spędzają w bibliotece niemal każdą wolną chwilę. Już pierwszego dnia zostałem wręcz zasypany informacjami o wydarzeniach, imprezach, spotkaniach autorskich i projektach realizowanych wspólnie z młodzieżą i wolontariuszami, oraz pracownikami innych filii Biblioteki Gdynia.

Podczas praktyki miałem okazję uczestniczyć w jednym ze spotkań, panelu dyskusyjnym w ramach cyklu „Książka – z salonów do Internetu”. Panel dyskusyjny cieszył się dużym zainteresowaniem – zarówno na miejscu w bibliotece, gromadząc kilkudziesięciu słuchaczy na żywo, ale też on-line, na facebookowej stronie Biblioteki Gdynia. A gośćmi panelu były prawdziwe gwiazdy: m.in.: Małgorzata Halber, Kaja Kowalska i autorka bloga Zwierz Popkulturalny. „Książka – z salonów do Internetu” to jeden z dwóch projektów realizowanych w Bibliotece z Pasją, które zainteresowały mniej najbardziej. Drugim jest „Pasjopismo” – miesięcznik tworzony i redagowany przez młodzież oraz pracowników Biblioteki z Pasją. Oprócz tego Biblioteka z Pasją organizuje zajęcia językowe dla obcokrajowców, konwent miłośników fantastyki, cosplay i imprezy okolicznościowe – jak chociażby Halloween. Kolejne wydarzenia w planach: nie tylko na rok 2019, ale i na 2020.

Jeden dzień z hakiem spędziłem zwiedzając inne biblioteki: filie Biblioteki Gdynia, Bibliotekę Manhattan w Gdańsku, Sopotekę i Stację Kultura w Rumi. Ten mini rajd po pięknych, nowoczesnych i prężnie działających bibliotekach Trójmiasta uświadomił mi, że chociaż często dzielą nas spore odległości różnice technologiczne czy system biblioteczny do obsługi czytelników, to tak naprawdę więcej nas łączy, czyniąc z nas jedną, wielką biblioteczną rodzinę.

Dzięki job shadowingowi mogłem odświeżyć głowę i chłonąć wszelkie informacje, którymi Karolina Guttek chętnie się dzieliła. Począwszy od poszukiwania partnerów do realizowanych w Pasji projektów, przez tworzenie dezyderat i organizację pracy wewnątrz filii, a kończąc na poszukiwaniu w Internecie ciekawych tytułów książek, komiksów i filmów, którymi warto zasilić wciąż rosnące zbiory. Pięć dni spędzonych w Bibliotece z Pasją to jednak zbyt krótki czas na to, by poznać wszystkie tajniki pracy kierownika, podobieństwa i różnice między naszymi bibliotekami. Nie mniej były to dni bardzo aktywne, obfite w ciekawe rozmowy, pomysły i spostrzeżenia, które można przenieść na własny biblioteczny grunt. Udało się także wygospodarować chwilę na krótki spacer nad morzem, czemu sprzyjała wyjątkowo piękna pogoda.

Czytaj dalej

Olsztyńskie inspiracje – relacja Magdaleny Chart

olsztyn_1

Z wielką radością przyjęłam wiadomość o uczestnictwie w projekcie Praktyka dla praktyka oraz  miejscu, do którego pojadę, a była nim Piątka – Biblioteka Dzieci i Młodzieży w Olsztynie. Wymieniłam się z bibliotekarką która udała się do mojego miejsca pracy – Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle.

Początek mojej praktyki był jednocześnie dniem otwarcia nowego budynku biblioteki. Zostałam bardzo mile powitana przez kierownika Biblioteki, panią Mariolę Jończyk-Zegler i bibliotekarkę Katarzynę Buder. Jak to zazwyczaj bywa w takiej sytuacji dzień minął na oglądaniu nowej siedziby biblioteki, zachwycaniu się wystrojem wnętrz i nowoczesnymi sprzętami.

W następnych dniach Mariola Jończyk-Zegler oprowadziła mnie po działach Biblioteki przy ul. 1 Maja. Obejrzałam bogate zbiory Muzoteki wraz z ekspozycją patefonów, magnetofonów oraz innych urządzeń do odtwarzania dźwięku. Wrażenie zrobiła na mnie Pracownia Regionalna i Informatorium, która stanowi centrum wiedzy o regionie, a jednocześnie miejsce, gdzie powstaje Bibliografia Warmii i Mazur. Obejrzałam zdjęcia i pamiątki związane z regionem i biblioteką. Dowiedziałam się, że to tutaj redagowany jest Bibliotekarz Warmińsko-Mazurski”, z którego miałam przyjemność wielokrotnie korzystać wcześniej online. Od 2015 r. w Pracowni Regionalnej tworzona jest także Warmińsko-Mazurska Biblioteka Cyfrowa. Można również skorzystać z bazy ACADEMICA – Cyfrowej Biblioteki Publikacji Naukowych oferującej współczesne książki i czasopisma ze wszystkich dziedzin wiedzy. Odwiedziłam także Dział Analiz i Współpracy z Regionem oraz Dział Promocji – są to działy, których nie ma w naszej bibliotece.

Uczestnicząc w pracy Piątki byłam świadkiem radości dzieciaków z grupy przedszkolnej „Żabki”, które po raz pierwszy odwiedziły nową siedzibę biblioteki. Wysłuchały tekstu Uśmiech dla żabki P. Wechterowicza, a potem z entuzjazmem rozbiegły się między regałami, odkrywając nowe miejsce i książki.

W każdej chwili korzystałam z okazji do rozmowy z bibliotekarkami, aby wymienić się doświadczeniami i pomysłami z pracy. Zapoznałam się z dotychczasowymi działaniami prowadzonymi przez Bibliotekę. Zainspirował mnie cykl Ilustrator miesiąca prowadzony w 2017 r., którego celem było zaprezentowanie czytelnikom twórczości artystów uznanych i nagradzanych w Polsce oraz na świecie.

Dowiedziałam się, że czytelnicy Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej mogą skorzystać z możliwości bezpłatnego wypożyczania e-booków dostępnych w serwisie Legimi, czego im ogromnie zazdroszczę.

Oprócz możliwości poznania pracy różnych działów biblioteki, miałam okazję wziąć udział w Przeglądzie Wydawnictw Regionalnych „Moje Twoje Nasze” Olsztyn 2018. Podczas warsztatów w Pracowni Starych Technik Drukarskich towarzyszyłam grupie dzieci, drukujących swoje imion za pomocą drewnianych czcionek i prawdziwej farby drukarskiej. W Pracowni Konserwacji Zbiorów Zabytkowych wzięłam udział w warsztatach ebru – tradycyjnej tureckiej sztuki zdobienia papieru, stosowanej również w pracach introligatorskich. Dzięki warsztatom „Czcionka złotem malowana” zobaczyłam jak wytłacza się złoty nadruk za pomocą zabytkowych urządzeń drukarskich.

Wspaniała wrażenie robi siedziba biblioteki w Starym Ratuszu, gdzie funkcjonuje Wypożyczalnia Główna z bogatą kolekcją książek w języku niemieckim dzięki współpracy z Goethe Institut w Warszawie, Czytelnia Dział Gromadzenia i Opracowania Zasobów. Dotarłam tam w czwartek na prezentację wydawnictw regionalnych i rozstrzygnięcie konkursu Ars Libris. Miałam okazję uczestniczyć w wykładzie „Baśnie braci Grimmów jako kulturowy fenomen – słowo o renarracjach baśni Kamili Kowalczyk  z Uniwersytetu Wrocławskiego i spotkaniu autorskim z Zygmuntem Miłoszewskim.

Z zainteresowaniem obejrzałam towarzyszącą przeglądowi wystawę na planszach „Baśniowe tropy Europy”, poświęconą motywom i postaciom z baśni europejskich oraz prezentację książek do tej tematyki.
Najbardziej spodobała mi się nietypowa i oryginalna „Książka – obiekt” tworzona podczas ostatniego dnia przeglądu przez artystów plastyków. Ilustracje inspirowane regionalnymi baśniami powstały na deseczkach tworzących koło.

Olsztyn zachwycił mnie spokojem i mnóstwem zieleni. Każdą wolną chwilę spędziłam spacerując po pięknej Starówce oraz parkach, których w mieście nie brakuje. Polubiłam malowniczą trasę spacerową nad Jeziorem Długimi i graniczący z nim Las Miejski oraz Jezioro Ukiel zwane potocznie Krzywym, gdzie znajduje się plaża miejska.

Tydzień bogaty w wydarzenia, w których uczestniczyłam i miejsca, które odwiedziłam, dobiegł końca zanim się obejrzałam. Wróciłam z głową pełna pomysłów i mnóstwem inspirujących wspomnień. Praktyka dla praktyka to wspaniały program, dzięki któremu można popracować w innej bibliotece, nabyć nowych doświadczeń oraz  spojrzeć na pracę w bibliotece z nieco innej perspektywy, poznać ciekawe miejsca i ludzi.

Czytaj dalej

Malowniczy Stary Sącz i fachowy zespół – relacja Anny Wieczorek

2

Ponad czternastogodzinną podróż w ciasnym autokarze zrekompensował mi Stary Sącz, Powiatowa i Miejsko-Gminna Biblioteka w Starym Sączu i – co najważniejsze – panie bibliotekarki z tejże imponującej biblioteki… Imponującej, bo zarówno budynek z zewnątrz robi wrażenie, czerwona cegła na elewacji, duże okna, również ogromne przesuwne okna tarasowe, które w ciepłe dni są rozsuwane, tak, że… ogród wchodzi do środka. I to biblioteczny ogród, bo budynek biblioteki znajduje się w pięknej okolicy, otoczony drzewami, z cudownym widokiem na góry.


Ale od początku… W pierwszym tygodniu października pojechałam do Powiatowej i Miejsko-Gminnej Biblioteki w ramach projektu „Praktyka dla praktyka”, którego celem jest umożliwienie pracownikom bibliotek zdobycia doświadczenia oraz poznania specyfiki pracy innej placówki bibliotecznej. Ze względu na dużą odległość (z Koszalina ok. 800 kilometrów!) w Starym Sączu pojawiłam się już w niedzielę. Niedługo po przyjeździe moja opiekunka praktyki, pani Jola Chruślicka, zabrała mnie na wycieczkę po Starym Sączu – malowniczo położonym i urokliwym miasteczku, nad którym górują wieże kościołów i klasztoru… i które zachwyca na każdym kroku.


W ciągu pięciu dni czekało mnie mnóstwo bibliotecznych atrakcji, pewnie moja krótka relacja nie będzie w stanie oddać wszystkiego, co mnie tam spotkało i dobrych emocji, których tam doświadczyłam.

Głównym miejscem moich praktyk był oddział dla dzieci i młodzieży. Zapisywałam czytelników w programie SOWA (to dla mnie nowość, bo w mojej macierzystej bibliotece pracujemy w systemie Aleph), zajmowałam się obsługą czytelnika i szeregiem innych typowych bibliotecznych czynności. Miałam też okazję uczestniczyć w lekcji prowadzonej przez panią Jolę dla przedszkolaków: przy ogromnym, owalnym regale z książkami, na miękkim dywanie, pani Jola głośno czytała dzieciom bajkę oraz na bieżąco zadawała pytania odnoszące się do treści książki. Spotkaniu towarzyszyły również zabawy literackie.

Sporo czasu spędziłam również w wypożyczalni dla dorosłych, gdzie miałam okazję zgłębić tajniki Małopolskiej Bibliografii – jej tworzenia oraz zasady gromadzenia i opracowania dokumentów życia społecznego wraz ze sposobem ich przechowywania.


Miałam również przyjemność uczestniczyć w dużej imprezie – XXVI Międzynarodowej Galicyjskiej Jesieni Literackiej – Powiatowa i Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Starym Sączu już od 18 lat bierze udział w tym wydarzeniu! Podczas spotkania twórcy z różnych stron świata (m.in. Wietnamu, Kijowa, Australii, Ukrainy) prezentowali zróżnicowane utwory poetyckie w autorskiej interpretacji, zarówno słownej, jak i muzycznej. To było niezwykłe doświadczenie – uważnie słuchałam występujących, czasami się śmiałam w głos, a momentami dyskretnie wycierałam łzy wzruszenia. Mogłam też obserwować panie bibliotekarki, które w tym dniu były zaangażowane w organizację imprezy (brawo koleżanki, miło było patrzeć na tak zorganizowany zespół!).

Cieszę się, że oprócz tego, że wiele się nauczyłam i doświadczyłam podczas pobytu w bibliotece w Starym Sączu, mogłam też dać coś od siebie. Przeprowadziłam lekcję biblioteczną dla dzieci Pisarze i ich pupile oraz pokazałam kilka narzędzi multimedialnych, które ułatwiają tworzenie ciekawych prezentacji, np. program Prezi, Canva, Pixlr Express, generator kodów QR, które wykorzystuję m.in. podczas lekcji bibliotecznych. Podziwiałam, jak w ekspresowym tempie panie ściągają bezpłatną aplikację do odczytywania kodów QR i z przejęciem sczytują kod z ekranu monitora, który wcześniej stworzyłam… kod strony internetowej biblioteki, oczywiście w Starym Sączu!


Po intensywnych godzinach poznawania specyfiki pracy biblioteki, panie bibliotekarki wraz z panią dyrektor, Marią Sosin, zabrały mnie na edukacyjną wycieczkę po innych filiach bibliotecznych w Barcicach i Gołkowicach, gdzie mogłam podziwiać nowoczesne placówki na miarę XXI wieku (!) oraz mniejszą biblioteką w Przysietnicy. Zwiedziłam również gminne biblioteki publiczne z powiatu nowosądeckiego – w Piwnicznej, Muszynie, Krynicy i Łabowej. Tu z kolei każda inna pod względem wizualnym i lokalowym, co też było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

Bardzo wartościowym elementem wyjazdu była wymiana poglądów, pomysłów, doświadczeń, inspiracji, cennych uwag oraz praktyk stosowanych w bibliotecznym środowisku.

Serdecznie dziękuję przemiłym paniom bibliotekarkom pracującym w Powiatowej i Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej w Starym Sączu za wspaniałe przyjęcie, poświęcony czas i chwile, które na długo pozostaną w mojej pamięci. Podziwiam, że znalazły panie złoty środek na wytworzenie w miejscu swojej pracy tak przyjaznej atmosfery, który opiera się na solidnie zbudowanym, fachowym i zaangażowanym zespole, dobrych relacjach z czytelnikami i przede wszystkim ogromnej przychylności lokalnej władzy, w szczególności burmistrza Starego Sącza.

Czytaj dalej

„To była ciekawa przygoda” – relacja Aliny Łysak

IMG_20180928_121557989

Miejska Biblioteka Publiczna we Wrocławiu, w której pracuję, po raz pierwszy wzięła udział w programie „Praktyka dla praktyka”. Możliwość wyjazdu na pięć dni do innej biblioteki potraktowałam jako przygodę i rzeczywiście była to ciekawa przygoda. 🙂

Spośród kilku miejsc, do których mogłam pojechać, wybrałam Bibliotekę dla Dzieci i Młodzieży nr 55 na warszawskiej Pradze Południe. Kierowałam się opisem Magdy, bibliotekarki, z którą w końcu wymieniłam się na chwilę na miejsca pracy. Z jej odpowiedzi w ankiecie wynikało, że nasze biblioteki są do siebie podobne, a jednocześnie podejmujemy także odmienne zadania, jest zatem przestrzeń do wymiany doświadczeń i nauki. Nie ukrywam, że pewne znaczenie miało dla mnie także położenie biblioteki, Saska Kępa to moja ulubiona część Warszawy i cieszyła mnie możliwość pracy właśnie tam.

Pierwszego dnia zaczęłam od pomocy przy warsztatach dla dzieci z pierwszej klasy szkoły podstawowej „Wiewiórki, które nie chciały się dzielić”, prowadzonych przez Małgorzatę Kalbarczyk, kierowniczkę biblioteki i moją opiekunkę praktyk. Udało mi się jeszcze tylko obejrzeć bibliotekę, poznać zespół i już przyszła pora na zajęcia plastyczne dla dzieci. Powstały podczas nich piękne, kolorowe ptaki, które dodatkowo ozdobiły świeżo wyremontowane, kolorowe wnętrze. Pracuję w bibliotece, w której dużo się dzieje, jest to jednak filia ogólna, dla czytelników w każdym wieku, a ja zajmuję się głównie pracą z młodzieżą, dlatego liczba zajęć dla dzieci na Egipskiej zrobiła na mnie wrażenie. Trudno było znaleźć czas na to, aby usiąść i porozmawiać o naszej pracy, wymienić pomysły, poopowiadać o zorganizowanych wydarzeniach. Tak naprawdę dopiero w środę udało nam się spokojnie obejrzeć zdjęcia z naszych bibliotek, porównać organizację pracy, porozmawiać o podobieństwach i różnicach (drobnych, ale zaskakujących), omówić zrealizowane projekty, a nawet stworzyć wspólnie scenariusz zajęć (przy okazji gorąco pozdrawiam Luizę!).

Miałam także okazję odwiedzić inne biblioteki na Pradze-Południe, między innymi Wypożyczalnię Zbiorów Obcojęzycznych, która gromadzi zbiory w ośmiu językach, w tym multimedia, co stworzyło kolejną szansę do porównania naszych doświadczeń. Sama możliwość zobaczenia innych miejsc, podejrzenia ich księgozbiorów i rozwiązań praktycznych była bardzo interesująca, ale najważniejsza była dla mnie możliwość porozmawiania z bibliotekarkami i bibliotekarzami. Nie tylko pozwoliło mi to poznać odmienne perspektywy i pomysły, ale też zdobyć nową energię. Dobrze pracowało mi się przez te pięć dni z koleżankami z Egipskiej (mam nadzieję, że mogę sobie pozwolić na takie określenie). Miło wspominam także escape room – udało mi się  rozwiązać zagadki i zdobyć klucz do wyjścia, co nie znaczy, że chciało mi się wychodzić. 🙂 To pomysł, który zdecydowanie chciałabym wykorzystać w swojej pracy.

Pięć dni to oczywiście za mało, by w pełni poznać bibliotekę, a czas wymiany minął bardzo szybko. Żałuję także, że nie spotkałam się z Magdą, ponieważ mam nadzieję, że mogłybyśmy się od siebie czegoś nauczyć. Następnym razem kiedy będę w Warszawie, na pewno odwiedzę także bibliotekę przy Egipskiej, choćby po to, żeby znowu spróbować swoich sił w klubie gier planszowych. 😉

Czytaj dalej

Praktyka w Łodzi – relacja Małgorzaty Czeruckiej

Projekt bez tytułu (1)

„Praktyka dla praktyki” to wspaniały pomysł na wymianę pomiędzy bibliotekarzami. Zgłaszając się do programu nie wierzyłam, że znajdzie się ktoś, kto zechce przyjechać do takiego miasta jak Suwałki. Tym bardziej, że do programu zgłosiły się biblioteki z dużych miast. A jednak udało się!!! I tak oto znalazłam się w Bibliotece Miejskiej w Łodzi. W ciągu 5 dni (za krótko) udało mi się odwiedzić tylko 6 filii bibliotecznych. Poznałam wspaniałych ludzi, nie tylko z branży bibliotekarskiej i mam nadzieję, że kontakt z nimi nie urwie się szybko. Uczestniczyłam w zajęciach prowadzonych w tamtejszych bibliotekach – zajęciach dla dzieci, kursie komputerowym dla seniorów. Bardzo podobały mi się  tamtejsze placówki. Że o ludziach w nich pracujących nie wspomnę. Jedynym jak dla mnie minusem jest to, że nie mogłyśmy się spotkać z moją „wymienniczką” Kasią. Myślę, ze wtedy taka praktyka byłaby ciekawsza, gdyż wtedy mogłybyśmy wymienić się doświadczeniem w pracy pomiędzy sobą.

Pierwszy dzień spędziłam w centrum Łodzi w Bibliotece Otwartej. Zostałam bardzo mile przyjęta przez panie tam pracujące. Trafiłam pod opiekę sympatycznej pani Ani. Ale któż tam nie był miły? W ten dzień odwiedziłam też jeszcze jedną filie w Centrum. Następnego dnia trafiłam do filii nr 56 i tam zobaczyłam jak zajęcia w języku angielskim prowadzą wolontariuszki z wymiany Erasmus. Środa to dzień w filii nr 78 i wspaniałe zajęcia dotyczące architektury łódzkiej dla przedszkolaków. W czwartek pomagałam Arturowi w prowadzeniu kursów komputerowych dla seniorów. Było ciepło, sympatycznie i wesoło. Natomiast w piątek, ostatni dzień pobytu w Łodzi, zawędrowałam do Andrzejowa. Tam bibliotekarze wychodzą z książkami do najmłodszych czytelników. Z książkami w torbie idą do przedszkola czy szkoły, czytają książki, opowiadają o bibliotece i książce najmłodszym potencjalnym czytelnikom biblioteki.

Dziś twierdzę, że miałam ogromne szczęście mogąc wziąć udział w tej bibliotekarskiej przygodzie. Jestem bardzo zadowolona, że odwiedziłam łódzkie biblioteki, że poznałam tych wspaniałych, przesympatycznych ludzi. I co najważniejsze – pomimo tego, że biblioteki prowadzą bardzo podobną działalność do mojej biblioteki – jednak udało mi się podglądnąć niektóre rzeczy, które wykorzystam w mojej pracy.

Chciałabym wziąć udział jeszcze nie raz w takiej wymianie. Jest to niesamowite przeżycie a sam pomysł takiego programu jest wspaniały.

Czytaj dalej
1 2 3
Page 1 of 3